Uwaga fakenews
Psychologia

Uwaga fake news! Dlaczego wciąż dajemy się nabrać w sieci?

Obecna sytuacja powoduje, że jesteśmy jeszcze bardziej niż zwykle narażeni na oddziaływanie fałszywych, często szkodliwych informacji. Przyciągające uwagę tytuły bombardują nas z każdej strony, a internetowi „eksperci od wszystkiego” żerują na wszechobecnym strachu i niepewności. Jak w zalewie sensacji i teorii spiskowych odnaleźć wiadomości, którym możemy zaufać? Na czym polega fenomen fake newsów i dlaczego wciąż dajemy się na nie nabrać?

Fake news – co to takiego?

Powszechny dostęp do internetu sprawił, że praktycznie każdy ma możliwość publicznego wygłoszenia opinii na niemal dowolny temat, nawet jeśli w rzeczywistości nie dysponuje zbyt dużą wiedzą w danym zakresie. Sensacyjne wiadomości błyskawicznie obiegają świat, zanim zdążymy usłyszeć o nich w tradycyjnych mediach – radiu czy telewizji.

Należę do pokolenia, dla którego funkcjonowanie w wirtualnej rzeczywistości jest swego rodzaju normą. Zresztą dziś, jak chyba nigdy wcześniej, doceniam ogrom możliwości, jakie w sytuacji spowodowanej pandemią, dało nam istnienie sieci.  Portale społecznościowe bardzo mocno wpisały się już w obraz współczesnych kontaktów interpersonalnych, choć oczywiście wciąż nie są w stanie zastąpić realnych spotkań.

Ciągły przepływ informacji – bombardujących nas zewsząd każdego dnia i rozpowszechnianych często bez jakiejkolwiek weryfikacji – niesie jednak za sobą także poważne zagrożenia, których nie wolno ignorować.

Fałszywe wiadomości (z angielskiego fake news) trafiają do sieci nie tylko na skutek ludzkiego błędu, niedoinformowania, lenistwa czy zwykłej nieuważności. Grające na emocjach, dotyczące gorących tematów społecznych oraz politycznych, a przy tym okraszone chwytliwymi tytułami, wpuszczane są do internetu niestety również celowo. Po to, aby przyciągnąć naszą uwagę, wzbudzić sensację, ułatwić twórcy zdobycie popularności, a także po prostu zarobienie pieniędzy.

Fakenews w internecie

Moc fake newsów

Szczerze mówiąc, nie znam chyba użytkownika internetu, który ani razu nie dałby się nabrać na zmyśloną informację zamieszczoną w sieci. Co rusz dowiadujemy się o przecież mniej lub bardziej spektakularnych fake newsach, obiegających świat ze zdumiewającą prędkością. Niektóre z nich są zwyczajnie głupie, inne obraźliwe. Bywają niestety też takie, które okazują się niebezpieczne.

Pseudonaukowe teorie spiskowe i wszelkiej maści manipulacje mogą wyrządzić naprawdę ogromne szkody, niepostrzeżenie kształtując w nas fałszywe przekonania, a w konsekwencji wpływając na przyjmowane postawy oraz podejmowane wybory. Ale na czym właściwie polega fenomen fake newsów i dlaczego wciąż dajemy się na nie nabrać?

1.Powierzchowne przetwarzanie informacji

Choć zwykle nie lubimy myśleć o sobie w ten sposób, to jednak z natury jesteśmy dość leniwi i dążymy do tego, żeby zbytnio się nie przemęczać. Dotyczy to niestety również sposobu analizowania informacji. Napływające dane przetwarzamy bardzo często w sposób powierzchowny i automatyczny, korzystając przy tym z gotowych schematów, wytworzonych na bazie zdobytej wcześniej wiedzy i doświadczeń.

Głębsza, dokładniejsza analiza przebiega wolniej, a przede wszystkim wymaga zdecydowanie więcej wysiłku i zaangażowania, dlatego stosujemy ją głównie wtedy, gdy dana kwestia ma dla nas szczególne znaczenie.

Samo przetwarzanie automatyczne nie jest jednak jeszcze niczym złym. Ba, okazuje się wręcz niezbędne do tego, aby sprawnie funkcjonować w świecie, który wciąż dostarcza nam nowych bodźców. Bez tego mechanizmu prawdopodobnie szybko zabrakłoby nam zasobów potrzebnych do wykonania nawet najprostszych zadań. Poza tym nie bylibyśmy w stanie wykonywać kilku czynności jednocześnie na przykład przeglądać Facebooka, jedząc kanapkę czy prowadzić samochodu, rozmawiając z kimś lub słuchając wiadomości w radio. Zapewne sam doświadczyłeś tego problemu na początkowym etapie nauki jazdy, zanim jeszcze ta umiejętność weszła Ci w krew.

W dzisiejszych czasach, gdy pośpiech i wielozadaniowość stały się niestety niemal normą, w zalewie bardziej lub mniej pożytecznych informacji często nie możemy sobie pozwolić na to, żeby nad każdą z nich dłużej się pochylić. Gotowe schematy pozwalają szybko sklasyfikować najróżniejsze zjawiska i błyskawicznie nadać im znaczenie, jednak wiąże się to oczywiście z dość sporym ryzykiem błędu.

Niestety nasza skłonność do powierzchownego, opartego na stereotypach przetwarzania informacji bywa niekiedy wykorzystywana na przykład przez twórców reklam czy właśnie internetowych fake newsów.

Weryfikacja informacji z sieci - sposób na fake newsa

2. Wpływ autorytetu

Pamiętasz jak kiedyś w artykule poświęconym studiom psychologicznym opowiadałam Ci o eksperymencie dotyczącym wpływu autorytetów przeprowadzonym przez Milgrama? Jeśli nie wiesz, o co chodzi, przypomnę tylko w skrócie, że aktor przebrany za poważnego naukowca, to znaczy odziany w biały fartuch, namawiał osoby zwerbowane do udziału w całym przedsięwzięciu do pomocy przy przeprowadzeniu eksperymentu dotyczącego wpływu kar na zapamiętywanie. Mieli oni razić swojego ucznia prądem o coraz większym natężeniu „dla dobra nauki”, gdy tylko ten popełnił błąd podczas wykonywania zadania. Oczywiście cała ta procedura była inscenizowana i podczas jej przeprowadzania nikt nie ucierpiał – przynajmniej pod względem fizycznym.  Osoby uczestniczące w eksperymencie nie miały jednak o tym pojęcia i były przekonane, że rażą prądem żywego człowieka. Co przerażające, spora część z nich wykazała gotowość do tego, aby zaaplikować komuś zagrażający życiu lub nawet potencjalnie śmiertelny wstrząs elektryczny, tylko dlatego, że nakłaniał ich do tego „poważny naukowiec”.

Replikacje wspomnianego eksperymentu wskazywały, że brak bezpośredniej obecności autorytetu wpływał na znaczące zmniejszenie jego siły oddziaływania na zachowanie danej osoby, jednak wciąż nie zanikało ona całkowicie.

Jeśli zastanawiasz się, jakie to może mieć przełożenie na internetową rzeczywistość, przypomnij sobie tych wszystkich samozwańczych ekspertów od szczepień, ekologii dietetyki, psychologii czy sportu, od których wręcz roi się w sieci. We współczesnych czasach, gdy każdy może publicznie wypowiadać się nawet o sprawach, o których w rzeczywistości nie ma bladego pojęcia, stosunkowo łatwo przy odrobinie charyzmy i umiejętności marketingowych wykreować wizerunek eksperta. Profesjonalnie wyglądający profil w mediach społecznościowych okraszony eleganckim zdjęciem profilowym, strona internetowa wyglądem przywodząca na myśl poważny serwis informacyjny, do tego szczypta okrągłych zdań, kilka mądrze brzmiących, pseudonaukowych terminów i mamy to. Pułapka gotowa – oto fake news. Przykłady można mnożyć.

Człowiek w fartuchu - wpływ autorytetu a fake news

3. Społeczny dowód słuszności

Zwykle szukamy potwierdzenia danej informacji lub poglądu w swoim najbliższym otoczeniu. Problem polega na tym, że – jak już wspominałam – fake news wpuszczony do sieci zostaje często wysłany dalej w świat bez żadnej dodatkowej weryfikacji i głębszego namysłu. Fakt, że udostępniają go nasi znajomi dodatkowo usypia czujność. Jeśli natykajmy się na daną informację na każdym kroku, łatwo przecież dojść do wniosku, że dziesięć, sto czy tysiąc osób nie może się mylić, prawda?

Weź również pod uwagę fakt, że zwykle – także w świecie wirtualnym – otaczamy się ludźmi, których przekonania są w jakimś stopniu zbliżone do naszych. Może to więc przyczynić się do powstania złudnego wrażenia, że dany pogląd popiera większość, podczas gdy tak naprawdę dostrzegamy wyłącznie niewielki wycinek otaczającej nas rzeczywistości. Efekt ten, nazywany często bańką filtrującą lub informacyjną, pogłębia się dzięki istnieniu algorytmów wykorzystywanych na portalach społecznościowych. Mają one za zadanie podsuwać nam treści odpowiadające naszym zainteresowaniom i poglądom, tym samym niejako odcinając nas od wiadomości, które są z nimi w jakiś sposób niezgodne. To wszystko sprawia, że stajemy się szczególnie podatni na oddziaływanie fake newsów.

Rozbroić fake newsa

Czy istnieje zatem niezawodny sposób, aby nie dać się złapać? No cóż, niestety okazuje się, że sama znajomość danego zjawiska psychologicznego lub społecznego z reguły nie wystarczy, aby się przed nim uchronić.

Podstawowe narzędzie walki z fake newsem to oczywiście weryfikacja informacji oraz źródła, z którego ona pochodzi. Muszę Cię jednak zmartwić – stwierdzenie, że post na Facebooku wstawił wujek, ciocia, mama czy siostra koleżanki to za mało. Wyznacznikiem nie jest dziś już również profesjonalnie wyglądająca strona internetowa. Jej stworzenie jest obecnie w zasięgu amatora mającego w tym zakresie minimalne umiejętności i niewielki budżet.

Warto przede wszystkim poświęcić chwilę na to, aby zadać sobie pytanie, kto zdobył daną informację, ale także, w jaki sposób to zrobił. Dawka zdrowego krytycyzmu w stosunku do mniej lub bardziej spektakularnych doniesień znalezionych w sieci ma ogromne znaczenie. Czasem może nawet uchronić nas przed popełnieniem poważnych błędów.

Bądź uważny – nie karm fake newsa!

Więcej o psychologii społecznej i eksperymencie Milgrama przeczytasz w książkach:

  • Wojciszke B., Człowiek wśród ludzi. Zarys psychologii społecznej, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR. Warszawa 2002;
  • Robert B. Cialdini: Wywieranie wpływu na ludzi. Bogdan Wojciszke (tłum.). Gdańsk: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.