Jak zacząć pisać bloga?
Blogowanie,  Inspiracje

Wena jest przereklamowana! Jak zacząć pisać?

Niespodziewanie przybyło Ci nieco wolnego czasu, toteż postanawiasz nadrobić zaległości. Już dawno miałeś gdzieś z tyłu głowy pomysł na artykuł blogowy, pierwszy rozdział książki, relację z podróży na Kanary albo dajmy na to kilka stron pracy licencjackiej lub magaskiej. Zawsze pojawiało się coś pilniejszego do zrobienia, ostatnio nie narzekasz jednak na nadmiar atrakcji – mieszkanie wysprzątane na błysk, a seriale powoli wychodzą bokiem. Nic nie powinno Cię rozpraszać, dlatego spodziewasz się, że pójdzie stosunkowo gładko. Zamykasz drzwi do swojego pokoju, odpalasz laptopa, włączasz cichą nastrojową muzykę… i klops. Siedzisz, wgapiając się w wirtualną, białą kartkę, nie mogąc sklecić kilku prostych zdań. Co teraz? Jak zacząć pisać i pokonać brak weny? A przede wszystkim, czy warto w ogóle na nią czekać?

Gdzie ta wena?

Powiedzmy, że odbyłeś w ciągu ostatnich kilku miesięcy fascynującą podróż na Islandię albo przeczytałeś wszystkie książki na interesujący Cię temat, jakie wpadły Ci w ręce. Masz więc pomysł na tekst oraz wiedzę niezbędną do jego napisania. Pozostaje jedynie przelać to na kartkę papieru, a raczej wyklikać na klawiaturze Twojego laptopa. Parzysz sobie kubek mocnej kawy albo herbaty, włączasz muzykę doskonale wpisującą się nastrój i siadasz przed monitorem.

Na pisanie planujesz przeznaczyć jakieś dwie godziny. Tymczasem przez pierwsze trzy kwadranse wpatrujesz się białą plamę, głowiąc się nad tym, od czego w ogóle zacząć. Przez kolejne minuty nie spływa na Ciebie osławiona wena, nie doznajesz radosnego twórczego uniesienia. Raczej powoli trafia Cię szlag, bo zaczynasz mieć poczucie, że zwyczajnie marnujesz czas, który mógłbyś przeznaczyć na wiele innych, bardziej pożytecznych czynności.

Pół biedy, jeśli tworzysz w zasadzie dla siebie i własnej przyjemności – prowadzisz bloga po godzinach albo dla wprawki piszesz kolejne opowiadanie osadzone w Twoim ulubionym uniwersum. Gorzej, gdy na Twój tekst czeka redaktor naczelny albo zniecierpliwiony promotor wyznaczył już ostateczny termin oddania następnego rozdziału magisterki.

Przygotowanie do pisania to podstawa

W poszukiwaniu flow

Wiesz, czego się nauczyłam, odkąd zaczęłam zawodowo zajmować się pisaniem? Zdobyłam oczywiście pewną wprawę, a także poszerzyłam wiedzę na temat technicznych aspektów tej pracy, ale przede wszystkim zrozumiałam, że wena jest przereklamowana.

Rzecz jasna inspiracja do pisania bywa naprawdę istotna. Cudownie jest poczuć flow. Stan, w którym jesteś pewien tego, co chcesz przekazać i tak bardzo Cię to kręci, że słowa same układają się w zdania, a te niepostrzeżenie przeradzają się w całe akapity albo nawet strony. To naprawdę fajne uczucie, którego doświadczyć może (oczywiście w nieco innej formie) nie tylko pisarz czy inny artysta, ale w zasadzie każdy, kto mocno zaangażuje się w jakąś ważną dla siebie czynność – tancerz, muzyk, kompozytor, sportowiec. Chwila, w której liczy się tylko „tu i teraz”. Nie przeszkadzają Ci odgłosy zza okna, kot siedzący na kolanach, późna godzina, ani bałagan dookoła.

Sama kilkukrotnie tego doświadczyłam i to w momentach, w których zupełnie się nie spodziewałam. Siadałam na przykład wieczorem, by wprowadzić kilka poprawek, o których nie chciałam zapomnieć do rana, a kończyłam z praktycznie gotowym do korekty i redakcji tekstem.

Pisanie to wyzwanie?

Musisz wziąć pod uwagę pewien bardzo istotny szczegół – sytuacja opisana powyżej przytrafia się mi stosunkowo rzadko. W większości przypadków pisanie to również, a może przede wszystkim praca (i nie chodzi mi tu o aspekt zarobkowy, a raczej specyfikę samej czynności). Owszem, wiele osób łączy ją z pasją, jednak – podobnie jak choćby taniec czy nauka gry na instrumentach – wymaga ona wprawy, wytrwałości, a także wytworzenia pewnych nawyków oraz zdobycia niezbędnej wiedzy technicznej i umiejętności warsztatowych.

Mam za sobą udaną współpracę z kilkoma serwisami internetowymi czy tradycyjnym magazynem papierowym, a także etat na stanowisku copywritera w agencji marketingowej. Działam w tym kierunku w zasadzie od początku studiów. Jak myślisz, co powiedzieliby moi zleceniodawcy, gdybym oznajmiła pewnego dnia, że nie wyślę artykułu na czas, bo nie mam weny? Na pewno nie byliby tym zachwyceni :).

Im więcej pisałam, tym szło mi to szybciej, łatwiej, po prostu lepiej. No cóż, trening czyni mistrza i w większości przypadków nie ma dróg na skróty. Oczywiście zdarzały się trudniejsze momenty – chwile przestoju i zwątpienia – ale w jakim zawodzie się takie nie zdarzają?

Jak zacząć pisać? Stwórz odpowiednie warunki do pracy

Jak zacząć pisać i pokonać syndrom białej kartki?

Nie chcę Cię oczywiście zostawić z radą w stylu „pisz, pisz i jeszcze więcej pisz”, bo jeśli to zupełnie Twoja działka, a te kilka akapitów musisz sklecić tylko okazjonalnie, to z pewnością Cię do tego nie przekonam (i nawet nie zamierzam próbować). Wolę jak zwykle dać Ci garść praktycznych wskazówek, które w wielu sytuacjach pomogły mi pokonać brak weny.

1. Najważniejszy jest pomysł

Wiem, że to brzmi, jak banał, ale mam wrażenie, że wiele osób wciąż o tym zapomina. Nie musisz dokonać epokowego odkrycia bądź odbyć podróży życia, żeby stworzyć ciekawy tekst (choć pewnie by to pomogło). Możesz wybierać całkiem prozaiczne, codzienne tematy, ważne, abyś wiedział, co chcesz przekazać czytelnikowi i w jakiej formie. Powinieneś mieć świadomość, o czym piszesz, a przede wszystkim, po co to robisz. Czy chcesz rozwiązać konkretny problem, dostarczyć rozrywki, opowiedzieć historię bądź skłonić do refleksji? Do kogo kierujesz swój tekst i jak najlepiej przekazać temu komuś to, co masz mu do powiedzenia?

Zanim otworzysz kolejny pusty dokument w edytorze, przemyśl koncepcję całego tekstu oraz wypunktuj najważniejsze elementy. Taki gotowy szkielet dużo łatwiej wypełnić treścią. Po pierwsze nie będziesz już musiał marnować energii na pamiętanie o wszystkim, a po drugie ograniczasz ryzyko tego, że zagubisz się w zawiłościach własnych skojarzeń i całość stanie się zwyczajnie niestrawna dla odbiorcy.

Nie powiem Ci dzisiaj, skąd czerpać pomysły na posty na bloga bądź inne artykuły, bo po pierwsze to zagadnienie na oddzielny tekst, a po drugie zakładam, że już usiadłeś do pisania, to ten problem masz za sobą. Pamiętaj, że bez względu na to, czy tworzysz notkę na stronę firmową, relację z podróży, czy krótki poradnik, to właśnie Ty stawiasz się w tej sytuacji w roli eksperta i nikt inny nie wskaże Ci krok po kroku, które aspekty danego zagadnienia są najważniejsze.

2. Nie zawsze musisz zaczynać od początku

Jeżeli nikt jeszcze Ci tego nie powiedział, to nie, nie musisz zawsze zaczynać tworzenia od wstępu, prologu czy czegokolwiek takiego. Oczywiście, pisanie po kolei to często bardzo wygodne rozwiązanie, ale zmarnowanie dwóch godzin na wymyślanie pierwszego zdania „dla zasady”, jest zwyczajnie bez sensu. Tym bardziej, kiedy w głowie masz już gotowe rozwinięcie, a brakuje Ci wyłącznie tego nieszczęsnego początku. Jeśli przemyślałeś całą koncepcję i wiesz, co masz zamiar przekazać, powinieneś z łatwością połączyć później najistotniejsze fragmenty w całość.

Na kolanie czy w biurze, po prostu pisz!

3. Po prostu pisz

Nie czekaj, aż spłynie na Ciebie wena, czy inne twórcze uniesienie. Jak powiedział kiedyś podobno Pablo Picasso „inspiracja istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy”. Tak więc po prostu pisz. Pisz tak, jak umiesz. Potraktuj to jako konkretne zadanie do wykonania. Wyloguj się z Facebooka, a jeśli możesz, to w ogóle wyłącz internet i wyznacz sobie czas, w którym nie zajmujesz się niczym innym poza zrealizowaniem tego, co sobie zaplanowałeś.

Nie namawiam Cię wcale, żebyś publikował teksty kiepskiej jakości, tworzone na siłę. Bardziej chodzi mi o to, abyś w ogóle zaczął działać, nie czekając, aż warunki będą doskonałe, a koncepcja wyda Ci się wreszcie dopracowana do granic możliwości. Idealnie nie będzie i pora się z tym pogodzić. Pierwszy szkic, który stworzysz, może być nawet od tego ideału wyjątkowo daleki. Potraktuj go jako bazę. Materiał, z którym można dalej pracować. Nie przejmuj się, nawet jeśli ostateczna wersja nie będzie ani trochę przypominać pierwowzoru. Najważniejsze, byś zaczął działać i przełamał trudne początki.

4. Pozwól sobie na niedoskonałość

Dopóki nie skończysz danego fragmentu, po prostu pisz. Nie poprawiaj każdego zdania po dziesięć razy Pogódź się z tym, że Twój artykuł czy podrozdział i tak będzie wymagał jeszcze korekty po ukończeniu, a na razie pozwól sobie na niedoskonałość.

Być może wielu autorów się ze mną nie zgodzi, ale dla mnie w początkowej fazie tworzenia, dużo większe znaczenie niż dokładność i dążenie do perfekcji ma rytm. Lubię płynąć z tekstem, zamiast skupiać się na wyłapywaniu powtórzeń czy pojedynczych brakujących znaków interpunkcyjnych, bo to sprawia, że muszę na nowo zastanawiać się nad każdym zdaniem.

Oczywiście po ukończeniu mniejszej całości lub po konkretnego fragmentu, wielokrotnie czytam go ponownie (często na głos) i doszlifowuję tak długo, aż nic nie zgrzyta. Zwykle jednak korektę odkładam na następny dzień – a nawet dłużej, jeśli tylko mogę sobie na to pozwolić – aby spojrzeć na tekst świeżym okiem i wyłapać to, czego wcześniej nie dostrzegałam.

Praca we własnym rytmie

5. Wypracuj własny system

Warto oczywiście słuchać rad osób bardziej doświadczonych, ale z czasem trzeba również wypracować własny system pracy i w oparciu o niego zbudować pewne nawyki, które pomogą osiągnąć założone cele. Osobiście na przykład niemal zawsze kończę pracę w takim momencie, by mieć w głowie pomysł na ciąg dalszy. Dzięki temu, gdy powracam do tematu za kilka godzin albo nawet następnego dnia, po prostu wiem, co robić.

Czasem niewielkie zmiany, mogą dać naprawdę spore rezultaty, dlatego warto, sprawdzać, jakie zachowania i okoliczności pomagają Ci w twórczym, kreatywnemu działaniu oraz zwiększają produktywność, a jakie destruktywnie wpływają na jakość wykonywanej przez Ciebie pracy. Tak bardzo, jak to tylko możliwe, zadbaj o przyjazne warunki sprzyjające skupieniu uwagi. Zastanów się, czy wolisz przebywać w kompletnej ciszy, czy z muzyką grającą gdzieś w tle? Łatwiej Ci się skupić wcześnie rano, a może raczej po południu?

Dlaczego piszę o tym właśnie teraz?

Wielu moich znajomych, którzy na co dzień żyją bardzo aktywnie – podróżują bądź uprawiają sport – dziś skupia się na tym, aby uporządkować nieco swoje wspomnienia i w różnej formie podzielić się nimi ze światem. Jeśli Ty także od dawna planowałeś założyć lub odświeżyć bloga albo wysłać do gazety relację z dalekiej podróży, dziś zyskałeś doskonałą okazję, aby wreszcie się tym zająć. Mam nadzieję, że moje rady pomogą Ci uporać się z trudnościami, które często przytrafiają się początkowym twórcom. Jednak pamiętaj – nawet najlepsze wskazówki i artykuły na nic się nie przydadzą, jeśli po prostu nie spróbujesz. Tak więc do dzieła!  Jeżeli po drodze pojawią się jeszcze jakieś pytania albo wątpliwości, śmiało daj znać. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.